0No authorization...
 
 
PodkarpackieOK
Aktualnie czytana treść:
Muzeum traktorów - wielką szansą na promocję Podkarpacia
 
 
Sprawdź pogodę dla:
 Podkarpacie
 
 
Muzeum traktorów - wielką szansą na promocję Podkarpacia
fot:podkarpackieok.pl
 
Muzeum traktorów - wielką ...
Oceń

Pasjonaci i restauratorzy zabytkowych traktorów opowiadają jak się zrodziła się u nich pasja do tych niezwykłych maszyn. W odnowę ciągników wkładają wielkie serce, mnóstwo czasu i cierpliwości. Dzięki nim możemy prześledzić historię techniki w newralgicznej dla świata dziedzinie jaką jest rolnictwo. Dziedzinie, która zapewnia to co najważniejsze czyli pożywienie. Bez niego nie byłoby innej ludzkiej działalności. Podkarpaccy pasjonaci dzięki swojej pasji, uporowi oraz profesjonalnej znajomości techniki zgromadzili i gromadzą dalej jeden z największych zbiorów zabytkowych ciągników. Co ważne, każdy z eksponatów, a są takie, które mają kilkadziesiąt lat, a nawet więcej wyglądają jak nowe i gotowe są pracować dalej. Ich właściciele chcą stworzyć muzeum zabytkowych maszyn rolniczych właśnie na Podkarpaciu. Każdy kto widział te cacka wie, że muzeum  może stać się prawdziwym hitem ściągającym na Podkarpacie tłumy turystów.

Ryszard Giera:

Pasja do traktorów  zrodziła się u mnie w dzieciństwie. Kiedy byłem mały, mój ojciec kupił traktor. To był bardzo fajny traktor jak na tamte czasy. Teraz nadarzyła się okazja wyremontować go w warsztacie. Jeden wyremontowałem i sprzedałem, zostało parę groszy i żeby nie obciążać domowego budżetu kupiłem dwa następne. Były to traktory w bardzo złym stanie, ale jak widać stoją tutaj już odremontowane. Zobaczymy, czy się sprzedadzą. W międzyczasie stoją na wystawach. Na naszej stronie na Facebooku (Stary Traktor Bieszczady) znajdują się zdjęcia tych traktorów. Można zobaczyć, jak wyglądały przed remontem, w trakcie, a jak wyglądają teraz. Poprzez stronę internetową Retro Traktor poznałem kolegów, którzy mieli olbrzymią wystawę w Wilkowicach. I tak poznałem Marka, Bogusia i Piotrka. Powstała inicjatywa, aby stworzyć z naszych traktorów wystawę. Podczas pierwszej naszej wystawy w Rudawce w tamtym roku po uzgodnieniu z dyrektorem Brejtą wystawiliśmy dziewięć naszych ciągników. Duże zainteresowanie zmobilizowało nas do dalszej pracy. Na dzień dzisiejszy wystawionych mamy 22 traktory, a dziesięć jest w remoncie.  Na razie cały czas zbieramy kolejne egzemplarze. Zastanawiamy się nad założeniem muzeum, gdzie będzie można prezentować nasze ciągniki, aby nie stały bezużytecznie. Nie ma u nas na południu Polski takiego muzeum. Będziemy rozważać  propozycję od jakiejś gminy, która udostępni nam grunt lub budynek, nadający się do przeznaczenia na takie muzeum. Na pewno najpierw musimy się zarejestrować jako stowarzyszenie i poważnie już o tym myślimy. Warto więc zainteresować się tym tematem, tym bardziej, że jeszcze takie stare eksponaty znajdują się na złomowiskach i można je odszukać i odremontować, zwłaszcza, że ciągle można znaleźć odpowiednie części do tych maszyn. Ta nasza akcja trwa dopiero rok. Z dziewięciu zrobiło się 30 ciągników. Moim faworytem jest „capek” C328, C325 Ursus. Nazwa ta wywodzi się prawdopodobnie z tego,  że były to traktory na niższych tylnych kołach, z przodem uniesionym lekko do góry. Najstarszy z moich traktorów jest z roku 58, 60, 63, 64, 67. Czasem niektóre z traktorów wyprowadzam na pole i wykorzystuję na przykład do bronowania, tak aby maszyny się nie zastały. Nie ma nic gorszego niż ciągnik nie używany, taki wbrew pozorom najczęściej się psuje. Nasze ciągniki są podziwiane przez wielu zwiedzających, nawet goście z Niemiec zainteresowali się naszą wystawą, byli oni w głębokim szoku, że tak w krótkim okresie czasu można wyremontować stare maszyny rolnicze.

Mikosz Piotr:

Mieszkam w Iwoniczu Zdroju. Jeździłem do dziadka na wakacje, na dwa miesiące, z zainteresowaniem oglądałem się za traktorem, dziadek w tym czasie zakupił trzy sztuki marki ursus. Szukałem kluczyków do traktora i pod nieuwagą dziadka uruchamiałem maszynę. To zamiłowanie do traktorów zostało do dzisiaj. Nie jestem rolnikiem, mam po prostu zamiłowanie do motoryzacji, do starych ciągników, starych ciężarówek, samochodów wojskowych….

I tak to się zaczęło, spotkałem później Bogdana, mieszkamy blisko siebie. Połączyła nas miłość do Bieszczad i do tych okolic. Kupiłem pierwszy ciągnik, Ferguson 125, rozebrałem go na części, mimo że początkowo miał być to tylko powierzchowny remont. Jest to pierwszy wyremontowany przeze mnie eksponat, nie jest to może wykonanie perfekcyjne, ale też nie ma się czego wstydzić. Kolejny model może będzie już dużo lepszy. Za mną poszedł mój brat Marek Mikosz, on jest właścicielem tego czerwonego Sztajerka 18, który jest dość perfekcyjnie zrobiony. Jeszcze będzie trzy kolejne egzemplarze. Skrzyknęliśmy się razem, aby zrobić profesjonalną wystawę tak jak się to robi na Zachodzie. Szokująca była liczba osób, która przez te dwa dni przychodziła odwiedzać wystawę naszych starych i zarazem nowych traktorów z tysiącem pytań o wiele szczegółów. Ogromne zainteresowanie mobilizuje do dalszego działania.

Bogusław Suwała:

Mieszkam w Mymoniu. Prowadzimy z żoną małe 3 hektarowe gospodarstwo . Zamiłowanie do ciągników mam od dawna. Pierwszy  kupiłem  trzydzieści  parę lat temu: Ursus C 360 w okropnym stanie na przetargu w Jaśle, którego remontowaliśmy półtora roku, doprowadzając go do perfekcyjnego stanu. Od ponad 30-stu lat mam kontakty z Austrią. Przez wiele lat marzyłem o kultowym   Stayerze 15-tce, ciągniku jednocylindrowym, niezwykle ciekawej maszynie. Przez lata był robiony z hydrauliką i miał to wszystko, co potrzebuje prawdziwy traktor, z kosą boczną.

Od tego Steyra wszystko się zaczęło.  Szukałem tego ciągnika, aby w dobrej cenie go kupić, chyba 10 lat. Aż wreszcie go kupiłem.  Aby go mieć wreszcie w domu, sprzedałem trzy inne egzemplarze. Później Marek i Piotrek  odkupili ode mnie jeszcze modele. Ale na szczęście pozostały one w naszej „bandzie”. W zeszłym roku kupiłem Fenda też w Austrii, W 277 dosyć unikatowy ciągnik, mało ich wtedy wyszło. Kupiłem również w Sanoku ciągnik tzw. Puchacz z lat 60, mam drugi taki podobny bez hydrauliki jeszcze, z tych lat. W zimie przywiozłem Warchałowski ciągnik, dwucylindrowy, V-silnik.  Konstruktorem był Polak Warchałowski, działający w okresie międzywojennym, kiedy to składano silniki do samolotów w Austrii. Później wychodziły ciągniki 14, 20 i 24 konne. Nie mogę powiedzieć więcej na temat historii Warchołowskiego, nie znalazłem na razie więcej informacji na ten temat. Ten Warchołowski zszedł z taśmy przedwczoraj. Mamy z żoną w domu 15 ciągników. Muszę pochwalić moją żonę, która we wszystkim mi pomaga. Czyści, gruntuje, maluje. W Warchałowskim wypiaskowała cały silnik, wszystkie części aluminiowe pomalowała specjalnym lakierem przy użyciu pędzelka. Mam nadzieję, że okoliczne gminy pomogą nam w realizacji naszego planu w założeniu muzeum starych traktorów.

Ryszard Giera: Dobrze zrobione ciągniki to są takie małe dzieła sztuki.  I te są przeznaczone na wystawę. Oprócz tego zajmujemy się restaurowaniem i odnawianiem ciągników nadal wykorzystanych przez rolników do pracy w polu. Nasi klienci są bardzo zadowoleni z naszej pracy.

 
 
 
Wybierz gwiazdkę / ocenę (1 - 10):
 
Co ma największy wpływ na Twoją ocenę ?
Rozwiń
Przedstawiona treść jest interesująca
Przedstawiona treść jest zrozumiała
Przedstawiona treść jest przydatna
Przedstawiona treść ma wystraczającą długość
Żadne z powyższych
 
Pole uwagi nie jest wymagane:
 
Uwagi dotyczące treści:
 
  Za dużo znaków
Adres mail jest wymagany, jeśli zostało wypełnione pole uwagi:
 
Adres mail:
Proszę wypełnić pole adres mail. Błędny format adresu mail. Za mało znaków. Za dużo znaków.
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, zgodnie z treścią ustawy z dn. 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 1997 r. Nr 133 poz. 883)
Proszę zaznaczyć akceptację.
 
Przed wysłaniem
wprowadź kod z obrazka:
Proszę wprowadzić kod z obrazka. Za mało znaków. Za dużo znaków. Za mało znaków. Za dużo znaków.
 
Zmień obrazek
 
 
 
 
 
 
 
 
 
PodkarpackieOK © 2010-2019  
Wszystkie teksty są chronione prawem autorskim
Informacje