0No authorization...
 
 
PodkarpackieOK
Aktualnie czytana treść:
Rosja Putina w potrzasku - zaostrza się konflikt na Ukrainie.
Newsletter podkarpackieok.pl
Poleć znajomym podkarpackieok.pl
Opublikuj coś na naszej łące
 
 
Sprawdź pogodę dla:
 Świat
 
 
Rosja Putina w potrzasku - zaostrza się konflikt na Ukrainie.
fot:DPA
 
Rosja Putina w potrzasku - ...
Oceń

Mimo wynegocjowanego w Mińsku zawieszenia broni, nasiliły się starcia pomiędzy wspieranymi przez Rosję separatystami a siłami zbrojnymi Ukrainy. Dla bacznych obserwatorów konfliktu fakt mniej lub bardziej nasilonych działań zbrojnych w Okręgu Ługańsko-Donieckim to przejaw dylematu władzy na Kremlu. Aneksja Krymu, która jak sobie przypominamy odbyła się bez jednego wystrzału miała być przykładem geniuszu Władimira Putina, dążącego do przywrócenia historycznej roli Rosji jako supermocarstwa. Aneksja poprzedzona była długoletnim osłabianiem państwa ukraińskiego poprzez wiązanie z Kremlem, a następnie konfliktowanie grup oligarchistycznych na Ukrainie. Sam będąc oligarchą Putin nie zakładał wybuchu w Kijowie ruchu godnościowego zwanego Euro-Majdanem.

Szachowany przez Moskwę i uwikłany w oligarchiczny system korupcji nazywany „ruskim mirem” prezydent Ukrainy Janukowicz staje przed narodowym buntem. Brutalne pobicie protestujących studentów, a następnie sięgnięcie po broń przeciw własnemu narodowi to początek końca skorumpowanego satrapy. Kompromitująca ucieczka z kraju, połączona z próbą wywozu resztki dóbr, które udało się zachować, wskazuje na kruchość systemu. Moskwa reaguje natychmiast, anektując Krym. Putin zapomina o przestrodze pierwszego cesarza Rzymu Augusta „Spiesz się powoli”. Aneksja przy stosunkowo ostrożnej reakcji oniemiałej ze zdumienia Europy zachęca go do dalszych działań. W miastach na wschodzie Ukrainy wybuchają prorosyjskie demonstracje, inspirowane przez rosyjskie służby specjalne. Jest telewizja, źródło informacji w Rosji, jest „niezależna prasa” i są wreszcie ludzie, którzy w studentach i narodzie ukraińskim widzą faszystowskie zacięcie.

Drugi błąd Władimira Putina to pycha, a trzeci to pogarda, którą każdy skorumpowany czuje do tych, których korumpuje. Władimir Putin, były szpieg KGB w nieistniejącej już DDR (przypomnę: Niemiecka Republika Demokratyczna NRD) zdaje się postrzegać świat w kategoriach XVIII-wiecznych. Jego polityka to cały szereg sprzeczności, choć Putin uważa, że jest spójna i konsekwentna. Ogłasza konieczność reaktywacji Związku Radzieckiego, w którym równość ekonomiczna obywateli była podstawą marksistowsko-leninowskiej teorii ekonomicznej. Z drugiej strony otacza się kastą multimilionerów, którzy majątek zdobyli na rozkradaniu ZSRR, za którym należy tęsknić, jak się wypowiada. Kradzież majątku największego geograficznie państwa świata, które mimo nędznej infrastruktury ma bogactwa naturalne stworzyła Putnina. Putina, który chce zaproponować państwom Zachodu „ruski mir”. System ten polega na sprytnej polityce korumpowania wszystkich ważnych, którzy dadzą się skorumpować. Co charakterystyczne, dla nowobogackiej pychy jest przekonany, że świat należy wyłącznie do takich jak on cynicznych, bezwzględnych i chytrych maluczkich. Maluczkich, których zbiegi przeróżnych okoliczności jak i uśmiech fortuny wypchnęły na szczyty władzy.

W wynędzniałym po upadku ZSRR państwie, który w czasie swojego trwania proponował obywatelom krajową kiełbasę i tanią wódkę, kariera Władimira Putina była czymś w rodzaju amerykańskiego snu. Putin to człowiek z nikąd, bo do dzisiaj owiane tajemnicą jest pochodzenie przywódcy jak również wszystkie fakty, związane z jego życiem rodzinnym. Była żona przebywa w klasztorze prawosławnym, a córki, które nie pokazują się w mediach, podobno żyją.  Przywódca Nowej Rosji oprócz wytyczania jej przyszłości, lata na motolotni w roli samca alfa rodziny syberyjskich żurawi. Kocha zwierzęta i nie swoje dzieci zupełnie jak Lenin. Hoduje psa rasy syberyjskiej podarowanego przez poddanych i straszy pijanych ruskich chłopów, europejskimi gejami. Przed aneksją Krymu cywilizowany świat uważa występy aktora za swoistą „rosyjską specyfikę”, która w ramach współpracy z Zachodem stopniowo się ucywilizuje. Po aneksji Krymu „rosyjska specyfika” przestaje bawić. Jest niezwykle religijny i narodowi pokazuje się z brodatymi patriarchami Rusi, którzy podobnie jak on posiadają najdroższe szwajcarskie zegarki. Jest kochliwy i podobno ma słabość do sportsmenek, o czym szepczą z wypiekami na twarzy poddani. Co ciekawe z wiekiem staje się coraz młodszy, a niektórzy twierdzą, że wygląda młodziej od czasów kiedy szpiegował w NRD.

Wszystko sprawia wrażenie jakiegoś gigantycznego kabaretu z Władimirem Putinem w roli głównej. W pozostałych rolach obsadzeni są również: minister spraw zagranicznych Ławrow i Aleksander Pieskow. Wszystko jest rozpisane. Putin wysyła komandosów na Krym, Ławrow opowiada na międzynarodowych forach bzdury, a Pieksow wysyła w kierunku Zachodu groźby. Plan jest prosty. Na Zachodzie jak to na Zachodzie, trochę pokrzyczą, ale jak się przypomni o nuklearnym arsenale Rosji podkulą ogonki. Stało się jednak inaczej i jak to bywa w historii, przypadek czy pomyłka sprawiła nieoczekiwany zwrot akcji. Zwrot za sprawą zestrzelenia pasażerskiego samolotu z europejskimi turystami udającymi się z dziećmi na wypoczynek. Koszmarne obrazki z miejsca katastrofy wstrząsnęły opinią międzynarodową. Nagle zdano sobie sprawę, że polityka ustępstw wobec Moskwy to tylko zachęta dla bandyty urzędującego na Kremlu. Pyszałkowatego błazna, który zaślepiony własną fortuną za nic ma ludzkie życie.

Rosja staje przed faktem sankcji gospodarczych, które początkowo wywołują rozbawienie na Kremlu. Wielki car Władimir odpowiada sankcjami, zapominając, że jego dumny kraj, oprócz surowców naturalnych nic porządnego nie potrafi wyprodukować. W rosyjskiej telewizji baba, przypominająca kobietę „rży”, że wreszcie nie będzie musiała kupować robaczywych polskich jabłek. Jak się okazało nieco później, w Rosji nie było innych jabłek, bo imperium wolało odurzać się wódką, niż zająć się ich produkcją. Imperator zwraca się do bratnich Chin, których jednocześnie się boi, plotąc o budowie nowych rurociągów , a Ławrow raz po raz straszy zamknięciem kurka z gazem dla Europy.

Ni stąd ni zowąd Stany Zjednoczone (niech Bóg błogosławi Amerykę!) wykonują swoim zwyczajem parę zakulisowych rozmów i nagle ropa i gaz zaczynają tanieć. Tanieć gwałtownie, a świat dowiaduje się o ogromnej nadprodukcji surowców i wielkich zasobach, które kryje pod swoją skorupą matka Ziemia. Ziemia nie tylko podległa imperium, ale również ta, na której mieszkają zachodni imperialiści. Putin złości się, nadyma usta i urządza coraz to bardziej wymyślne ćwiczenia wojskowe. Zachód apeluje o spokój, ale sankcji nie odwołuje. Co gorsze, ropa i gaz znowu tanieją. W pobliżu Finlandii, Szwecji i Wielkiej Brytanii pojawiają się rosyjskie bombowce, których świetność przypada na lata 70-te. Car jest pewny, że tym razem przestraszy. Zapomina o kolejnej zasadzie, że strach ma to do siebie, że podsycany notorycznie w końcu staje się oswojony. Ruskie bombowce grzecznie, acz stanowczo odprowadzane są przez sojusznicze myśliwce na właściwy tor lotu. W końcu się nie pojawiają, bo istnieje uzasadniona obawa, że mogą wraz z ładunkiem rozbić się tuż po starcie na ziemi cara.

Tymczasem Ukraina po krymskim szoku krzepnie, a bohaterska obrona lotniska w Doniecku wywołuje w ukraińskim narodzie uzasadnioną dumę i męstwo. Poprzebierane ruskie sołdaty jak i opłacani najemnicy chowani są w bezimiennych grobach, z których słynie imperium. I znowu posyłany jest mistrz dyplomacji  Ławrow, który podczas opowiadania o ukraińskich faszystach spotyka się z buczeniem i wybuchami śmiechu. Złośliwcy zauważają, że przypomina on nieco syberyjskiego łosia, wystarczy tylko zamieścić mu na głowie rogi tego ssaka. Ukraina w tym czasie dokucza Krymowi, bo okazuje się, że jego mieszkańcy posiadają w studniach jedynie słoną wodę. Cała lądowa droga łącznie z przesyłem prądu i gazu wiedzie przez Ukrainę. Władimir znowu uderza, choć oficjalnie robi to ługańsko-doniecka, niezależna i zapewne demokratyczna republika. I znowu ruskie sołdaty giną, a wszeteczny Zachód przedłuża sankcje.

Porozumienia mińskie, gdzie w roli gospodarza występuje przyjaciel (choć wszyscy wiedzą, że panowie się serdecznie nie znoszą) prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko to pokaz arogancji Putina, tradycyjnie każącego na siebie czekać. Znowu się nadyma, czyni jakieś gesty pogardy wobec prezydenta Ukrainy, ale w gruncie rzeczy coś tam podpisuje. Nikt nie wierzy w wiarygodność  tego, co podpisał, łącznie z gospodarzem spotkania Aleksandrem Łukaszenką, bo każdy wie, że wiarygodność satrapy równa się zeru. Zgodnie z przewidywaniami, żeby nikt już nie miał wątpliwości, łamie porozumienie tuż po jego podpisaniu. Ropa znowu tanieje, Zachód wzmacnia sankcje i ubolewa, a sołdaty giną. Rozpoczynają się negocjacje pod kryptonimem „Mińsk II”, na które Putin przyjeżdża obrażony. Obrażony postawą świata tak, jakby on miał decydować, jak jego losy powinny wyglądać. Co ciekawe, na skutek nie kończących się negocjacji łamie ołówek, co bliźniaczo jest podobne do gestu, który uczynił Janukowycz tuż przed ucieczką z kraju. Później biedak wysłuchuje jeszcze połajanki ze strony kanclerz Niemiec Merkel, która bez ogródek używa słów o zbrodniczym najeździe Krymu.

Powoli wszechwładca Rosji staje przed filozoficznym pytaniem, które stawiał sobie paprykarz, zadając je byłemu premierowi Tuskowi: „Jak żyć?”. Jak tak dalej pójdzie to rosyjscy grażdianie oswoją się ze strachem przed europejskimi gejami i głodni zaczną szemrać. Zgodnie z leninowską szkołą, na której wychował się najbogatszy człowiek świata, trzeba wroga rozwalić od środka. Tylko jak? We wprowadzenie „ruskiego miru” w Niemczech nie wierzy nawet Pieskow, a co dopiero „ruski mir” w USA. Tym bardziej, że prezydent Obama zamiast przyjąć prawosławie ogłasza wszem i wobec, że małżeństwa homoseksualne są legalne. Moskwa sięga więc po unijnych maruderów, którzy plują na matkę Unię. Maruderom zaloty Kremla bardzo się podobają, ale podkreślają stanowczo, że spodobają im się jeszcze bardziej, jak dostarczy im się tańszy gaz od tego, który staniał o połowę. Bezczelność maruderów nie zna granic, ale Putin obecnie jest człowiekiem wiary.

Pozostaje Słowenia, którą na świecie często myli się ze Słowacją. Półtora milionowa Słowenia wysyła sygnały, że co prawda lubi Ukrainę i nie lubi wojen, ale można by było do Rosji wysyłać owoce i słoweńskie piece marki „Gorenje”. Tym bardziej, że w Rosji są długie zimy, a na Słowenii jest dużo cieplej. Zabiegi Słowenii odnotowane były z powodu przyjazdu do tego kraju ruskiej delegacji, która jak wiadomo wszędzie ma zakaz odwiedzin, poza Kazachstanem, Mongolią i jeszcze paroma innymi krajami, gdzie geje nie występują.

Przed nami jesień, o której pisał pięknie rosyjski poeta Jesienin. Później Nowy Rok, gdzie prezydent Putin wygłosi orędzie do narodu. W Rosji nie ma jabłek, bo ostatnie znaleziono, przechwytując kontrabandę z Białorusi i rozjechano je spychaczem. Zniszczono też niepotrzebnie duże ilości sera, co pokazano głodnym obywatelom w telewizji. Przekonany jestem, że z powodu wyczerpania się świeżych tematów propagandowych mocno w Rosji stanieje wódka. Obywatele zaczną chlać hektolitrami z rozpaczy, a telewizja wytoczy wojnę opojom. Car zaapeluje do poddanych po raz kolejny, aby pili kwas chlebowy, bo jest zdrowy i pożywny. Tylko co dalej?

Redaktor naczelny: Marcin Geroń

 

Ostatnio wyświetlane informacje:
 
 
 
Wybierz gwiazdkę / ocenę (1 - 10):
 
Co ma największy wpływ na Twoją ocenę ?
Rozwiń
Przedstawiona treść jest interesująca
Przedstawiona treść jest zrozumiała
Przedstawiona treść jest przydatna
Przedstawiona treść ma wystraczającą długość
Żadne z powyższych
 
Pole uwagi nie jest wymagane:
 
Uwagi dotyczące treści:
 
  Za dużo znaków
Adres mail jest wymagany, jeśli zostało wypełnione pole uwagi:
 
Adres mail:
Proszę wypełnić pole adres mail. Błędny format adresu mail. Za mało znaków. Za dużo znaków.
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, zgodnie z treścią ustawy z dn. 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 1997 r. Nr 133 poz. 883)
Proszę zaznaczyć akceptację.
 
Przed wysłaniem
wprowadź kod z obrazka:
Proszę wprowadzić kod z obrazka. Za mało znaków. Za dużo znaków. Za mało znaków. Za dużo znaków.
 
Zmień obrazek
 
 
 
 
 
 
 
 
 
PodkarpackieOK © 2010-2019  
Wszystkie teksty są chronione prawem autorskim
Informacje Regulamin